Filipiny cz. 1

Pierwsze chwile w tym panstwie rozczarowaly nas bardzo. Nawet bardziej niz badzo. Zaraz po wyladowaniu i wyjsciu z lotniska obskoczyla nas zgraja taksowkarzy, co w sumie az takie dziwne nie jest. Ale jak wszystkim ladnie odmowilismy to za chwile przylaczyli sie panowie na rikszach… i z nimi tak latwo nie bylo. Jeden jechal kolo nas okolo kilometra i co chwile powtarzal ze nas bardzo tanio dowiezie na miejsce. W koncu odpuscil, ale potem bankomat chcial 15 zlotych prowizji, wiec przeszlismy sie po kilku kantorach w ktorym dostaniemy najwiecej za nasze malajskie reggit. Gdy w koncu udalo sie wszystko wymienic, dogadac jaki jeepney wziac, aby dowiozl nas na stacje pociagow, a potem po chwili marszu bylismy u naszego hosta. A na miejscu kolejna niespodzianka. Ponad kilo monet z ponad 20 dotychczas odwiedzonych krajow zginelo. Nie wiemy dokladnie gdzie i co, ale tylko mozemy podejrzewac, ze zebrzace dzieci w okolicach lotniska, ktore tlumnie nas otoczyly moga miec z tym sporo wspolnego. Dla nich bezwartosciowy zlom, a dla nas to byl kilogram wspomnien. Trudno stalo sie i trzeba zyc dalej. Inni duzo cenniejsze rzeczy tracili na wakacjach…

Nastepnego dnia dojechalo jeszcze 2 kolejnch surferow z Holandii i w 5 z naszym gospodarzem ruszylismy na zwiedzanie miasta. Na sniadanie zabral nas do jakiejs

zupa, jesc czy nie jesc….

restauracyjki i zamowilismy zupe. Zwykla chinska zupka w polsce smakowala lepiej niz ta. Ale zjedlismy i ruszylismy dalej a po chwili wyszlo, ze Europejczycy lepiej funkcjonowali w tym klimacie niz miejscowy. Adam co chwile stawal i chcial odpoczywac, ale faktycznie tego dnia bylo bardzo duszno i bardzo goraco. Jedno z najbardziej miast to tej pory pod tym wzgledem. Ale zwiedzilismy razem stare miasto i potem sie rozdzielilismy. Holendrzy pojechali spotakac sie z jakims znajomym, my chcielismy zobaczyc na aparaty, bo mialy byc tansze w tym rejonie swiata a Adam wrocil do domu. Faktycznie co dziwne, to centra handlowe, ktore rozmachem przewyzszaja Zlote Tarasy i Arkadie razem wziete. Z jednej strony brud, smrod, slumsy i zebrzace co chwile dzieciaki a z drugiej strony trzecie najwieksze na swiecie centrum handlowe i McDonaldy co kilkaset metrow, jak w Ameryce. Dziwny ten kraj, dziwne to miasto.

Spedzilismy tam jeszcze 2 dni, po zwiedzeniu paru ciekawszych rzeczy w oklicy ruszylismy na autostrade lapac stopa na 1000 wysp. I tu kolejne przygody, bo zaczelismy lapac przy wjezdzie na autostade. Troche ryzykowne, ale to przecie Azja, juz nie raz tak robilismy i dzialalo. Po godzinie zatzymala sie tylko policja i powiedzieli, ze tu stac nie wolno, lapac nie wolno a i tak nikt nam sie nie zatrzyma… i wyslali na bramki. Zapytani o odleglosc powiedzieli, ze moze 2-3 km. Bylo moze 6-7 km i to zawilymi uliczkami i caly czas musielismy pytac o droge. A na bramkach nie kto inny jak policja autostradowa i nawet w okolice austostrady nam nie pozwolili podejsc, tylko zatrzymali przed duzym plotem z malymi drzwiami i powiedzieli, ze tylko upowaznione osoby moga wejsc. Na nic sie zdaly nasze prosby, tlumaczenia. Nie moza i juz i odeslali nas w poprzednie miejsce. Wrocilismy stopem, bo kierowca jeepney mial byc za pol godziny a taksowki kasowaly jak za zboze. W tym samym miejscu nie bylo sensu lapac, wiec zmienilismy raz i po godzinie jeszcze raz. Lacznie zeszlo nam pewnie z 5 godzin, zeby zlapac pierwszego stopa. Podrzucili nas na stacje i za chwile zlapalismy kolejnego, dosc spory dystans, ale potem utnelismy w polu. Ruch byl prawie rzaden a jeszcze kilku kierowcow, ktorzy sie zatrzymali powiedziec, ze jada bardzo blisko ale polecaja autobus bo tu jest niebezpiecznie. Gdy 3 kierowca powiedzial to samo a bylo juz dosc pozno – postanowilismy skorzystac z porady i wrocic z nim do najbliszego miasta na stacje autobosow i zaplacic za transport od czasow Chin. Jeszcze jak by tego bylo malo, to pora deszczowa miala przyjsc za miesiac, ale, ze pogoda wariurie na calym swiecie, to przyszla wczesniej…. Te wszystkie przygody na poczatku podrozy w tym nowym kraju na prawde nie napawaly optymizmem i Aga chciala wyleciec nastepnego dnia, ale niestety lot byl dopiero za jakies 2 tygodnie.

widok na Age z punku widokowego na tysiac wysp – Aga ciekawsza!

znajdz 10 roznic

Gdy dojechalismy do Alaminos przeszlismy sie poszukac noclegu i ceny do niskich nie nalezaly. W Manili nie zaprzatalismy sobie tym glowy, bo mielismy hosta, ale slyszelismy ze noclegi maja byc na poziomie 10 zlotych za 2 osoby. A w tym miescie byly 4 razy drozsze. W koncu poszlismy na policje zapytac o namiot. Na poczatku byli nie chetni, ale przekonalismy ich na 1 noc. Drugiego i trzeciego dnia trafilismy do jakiejs salki nalezacej do kosciola i moglismy odpoczac wreszcie na wygodnych lozkach. Podjechalismy stopem na glowna atrakcje tego regionu, czyli rzekome 1000 wysp. Przjazdzka lodka znowu przekraczala znacznie nasz dzienny budzet, wiec tylko wspielismy sie na jakis punkt widokowy na ladzie i widzielismy kilka wysepek z tego calego tysiaca. Z daleka bez wiekszej rewelacji.
Wrocilismy do kosciola, odpoczelismy ponownie i nastepnego dnia ruszylismy dalej. Stop szedl raz lepiej a raz gorzej. Kilku kierowcow zatrzymalo sie po chwili oczekiwania, ale tez raz musielismy stac w pelnym filipiskim sloncu ponad godzine. Zmienialismy sie co prawda i jedna osoba lapala przez 10 minut a druga odpoczywala w cieniu, ale i tak bylo meczace.
Tym razem mielismy jechac na polnoc, w kierunku San Fernando a potem po okrazeniu wyspy od polnocy mielismy wracac przez Baguio. Jednak los i kierowcy chcieli odwrotnie, wiec pojechalismy do tego Baguio. Na miejscu wysiedlismy w mcdonalds i po chwili dostalismy zaproszenie do hosta. Byl juz wieczor i o tej porze jeepney pod jej dom juz nie jezdzil, wiec wzielismy innego mozliwie blisko jej i podeszlismy kawalek. Na miejscu Cherry nie bylo, bo poszla na impreze. Zostalismy tam jezcze 2 kolejne noce i co prawda spotkalismy jej brata, ale samej Cherry niestety nie.
A miasteczko naprawde fajne. Posrodku malowniczych gor, troche wyzej, wiec i chlodniej. Tylko ta pora deszczowa….
Nawet pierwszy raz w Azji zostalismy upomnieni przez policje za przejscie na czerwonym… wow.

Potem po zwiedzeniu ruszylismy dalej do Sagady i Bontoc.
W pierszym ceny hoteli jak przystalo na jeszcze bardziej turysyczne miejsce – jeszcze wyzsze nic poprzednio, wiec i tym razem poszlismy do kosciola. Tym razem byli to anglikanie i na poczatku siostra zakonna mieszkajaca tam nie byla zbyt chetna do pomocy, ale za chwile zjawil sie mlody wikariusz a potem pastor i po krotkiej wymianie zdan nie mieli problemu, aby zostac tam pare nocy. Dostalismy prywatny pokoj z kominkiem, w ktorym po rozpaleniu ogniska zrobilo sie bardzo przytulnie. Spedzilismy mily wieczor razem, jedzac pyszna rybe, pijac alkohol pedzony z palmy i rozmawiajac na wszelakie tematy. Zona owego pastora jest w Europie i pracuje jako sprzataczka. Bardzo jej sie nie podoba, ale jeszcze nie odrobila ceny biletu wiec nie moze wrocic.

Lokalna atrakcja sa trumny wiszace na skalnej scianie. Rozne legendy zwiazane sa z tymi trumanmi, jedni mowili, ze to grzesznicy, ktrorzy nie zasluzyli na normalny pogrzeb na cmentarzu a inni, ze biedni, ktorych nie bylo na taki pogrzeb stac. Sporo turystow bylo po drodze, a glownymi przewodnikami w tym rejonie byly dzieci, ktore zamiast chodzic do szkoly wolaly zarobic pare peso. My z ich uslug nie skorzystalismy, wiec pytalismy co chwile jak dosc tu i tu, ale dalismy rade. Tez ciekawe byly pola ryzowe w okolicy, ale jeszcze lepsze mialy byc w Bontoc, gdzie udalismy sie nastepneg dnia.

Dobrze, ze Filipiny takie katolickie to i w Bontoc nie bylo problemu z zostanem na 2 noce z rodzina pastora, tym razem metodystystow. Do miasta dotarlismy po poludniu, a po drodze zlapalismy jednen z ciekawszysch stopow do tej pory. Byl to jeepney, ale za darmo to wylacznie na dachu mogl nas zabrac. Aga sie bala mimo wszystko, wiec poprosilismy, ze jedna osoba w srodku a druga na dachu i jakos przeszlo. A podroz na dachu wsrod tych wszystkich malowniczych gor, z widokiem panoramicznym 360 stopni. Cos wspanialego. Niestety, pora deszczowa, wiec gdy zaczelo mocniej padac to i ja moglem jechac w srodku, nie placac za to. I tu spotkalismy Francuza, ktory robi roczna podroz dookola Swiata i byl dopiero gdzies w okolicach poczatku. Prace mial dobra i dzieki niej podrozowal sporo, ale zdecydowal, ze woli podrozowac wiecej a pracowac mniej, wiec zarezerwowal wszystkie loty na rok podrozy. W Azji musi miec wszsytko dobrze zaplanowane, bo AirAsia jest tania, ale zmiana terminu kosztuje sporo. Ale juz w Ameryce Poludniowej takiego problemu miec nie bedzie i jak mu sie spodoba w jednym miejscu, to przebukuje bilety.

Jako, ze w tym domu mielismy kuchnie do dyspozycji, to ruszylismy na market, kupilismy mnostwo warzyw i ryb i gotowalismy pyszna kolacje. Nasepnego dnia byly moje urodziny, wiec Aga rano ruszyla jeszcze raz na market i przygotowala pyszne sniadanie. A potem poszlismy na pola ryzowe. W polowie drogi zobaczylismy wielka chmure na horyzoncie i do wyboru byly 2 opcjie. Albo lapiemy stopa i jedziemy droga asfaltowa do miasta albo ryzykujemy i idziemy przez srodek pol ryzowych do miasta, ale jak nas zlapie to bedziemy w d…ie. No ale popatrzylismy po sobie, potem na niebo, potem po sobie i na niebo jeszcz raz i wybralismy… przeprawe przez pole. Jeszcze po 15 minutach spotkalismy miejscowych i powiedzieli, zeby nie isc ale i tak jak nas ma zlapac ulewa to nas zlapie. Na prawde mamy sczescie w tej podrozy, bo po pol godziny marszu dotarlismy do pierwszych zabudowan i juz powoli zaczynalo kropic. Zapytalismy wiec o mozliwosc przeczekania burzy, dostalismy zaproszenie i uslyszelismy historie, jakich wiele prawdopodobnie na Filipinach. Zona wyhowuje dzieci a maz pracuje za granica. Potem maz wraca opiekowac sie dziecmi, a zona jedzie za granice pracowac. Ostatnio byla w Arabii Saudyjskiej, bo tam najlepiej placa, ale tez bylo goraco bardzo dla niej.
Gdy przestalo padac ruszylismy dalej i pola ryzowa byly jeszcze bardziej zielone. Wieczorem kupilismy tort, pomyslalem zyczenia, zdmuchalem swieczki i poszlismy spac.

zeby ta Austalia….

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s