Brunei

Tu z kolei, co od razu rzuca sie w oczy, to duuuzo zieleni, po drodze oprocz stolicy minelismy doslownie pare malych miasteczek. W stolicy bylo jedno muzeum, w ktorym zwiedza sie boso i w ktorym od marmurowych posadzek i ostro podkreconej klimatyzacji przemarzlismy tam do szpiku paliczkow w stopach. Potem przeszlismy jeszcze do 2 muzeow, ktore byly zamkniete na czas renowacji, ale o czym pani w informacji turystycznej, ktora de facto jednoczesnie byla informacja centrum handlowego, nie zdarzyla nam nadmienic. Meczet jest chyba glowna atrakcja, ale dla turystow jest otwarty kilka dni w tygodniu, wiec nie dane nam bylo wejsc do srodka. Przeszlismy wiec po dzielnicy usytuowanej na palach nad powierznia wody i na noc rozlozylismy namiot w samym centrum miasta pod dachem jakiejs malej budki. Ogolnie odwiedzic odwiedzilismy, ale jakis specjalnych atrakcji nie maja tam do zaoferowania. A mielismy inne oczekiwania, jako kraj bogaty w rope, to w stolicy spodziewalismy sie iscie Baku z Azerbejdzanu a niejedno male miasto w sasiedniej Malezji bylo ciekawsze. No wiec nastepnego dnia pojechalismy dalej i przed przyjazdem do kolejngo miasta – Kuching dostalismy w prezencie 3 nowe pieczatki do naszych paszportow. Jedna wyjazdowa z Brunei, co oczywiste i jasne, ale 2 kolejne jako wyjazdowa z jednego wojewodztwa Malezji i przyjazdowa do kolejnego wojewodztwa w Malezji. Na szczescie paszporty w miare nowe, wiec miejsce jeszcze tam jest, ale po co to wszystko… kto wie?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s