Malezja cz. 4

Dni do odlotu na Borneo nie zostalo juz wiele, wiec chcielismy wstapic do Ipoh odwiedzic starych dobrych znajomych oraz do Cameron Higlands. Podobno piekne i nieco chlodniejsze od nizszych partii. Do Ipoh dotarlismy z malymi problemami, bo mimo, ze wyruszylismy „rano” czyli jak zawsze kolo poludnia to przez odprawe na granicy, zamieszanie na drogach ekspresowych i probe wydostania sie z miasta bylismy zmuszeni lapac stopa w nocy. Kierowca ktory sie zatrzymal byl zaangazowany w akcje wyborcza i pomogl nam, po czym obdarowal wyborcza koszulka. Przyjelismy prezent po czym zastanawialismy sie czy

Slizgawka

kontynuowac dalej, bo pewnie dojedziemy na miejsce kolo 11 w nocy. Skontaktowalismy sie ze strona zapraszajaca czy nie bedzie to za pozno ale otrzymalismy zapewnienia, ze wszystko jest OK, wiec ruszylismy lapac dalej. Kolejnymi kerowcami byla mloda para, ktora pierwszy raz wziela autostopowiczow i to pierwszy raz o 10 w nocy. Na miejsce dotarlismy, ale Nabille spotkalismy dopiero nastepnego dnia. Razem z Marta i Rodrigo zreszta, bo teraz mieszkali u niej. I jeden Austriak, ktory jako jedyny opowiedzial nam o Australii w negatywnych barwach. Jako, ze byl to jedyny wyjatek o reguly i zapewnieniach, ze z praca jest latwo i zarabia sie ok 60 zl na godzine, to zastanowislimy sie nad tym chwile, ale znani polscy blogerzy zapytani pare dni wczesniej o ich zdanie odpowiedzieli ze ich zdaniem nie bedzie problemu. Uspokoilismy sie wiec i dalej korzystalismy z urokow Ipoh, czyli najlepszych sosow do Roti Canai podawanych na lisciach bananowca.

roti canai na lisciach bananowca i z 6 sosami do wyboru za zlotowke sztuka!

Jeszcze zostalo pare dni do odlotu, wiec zapragnelismy zobaczyc te slynne Cammeron Highlands. Porzegnalismy sie ze wszystkimi i wyruszylismy w droge. Na miejscu faktycznie ‚troche’ chlodniej. Ubralismy wiatrowki i wyruszylismy w trase. Jako, ze prawdziwe piekne tarasy zaczynaly sie dopiero pare kilometrow od

no to lapiemy stopa

naszej aktualnej pozycji to postanowlismy zlapac stopa. I tu kolejne zaskoczenie, bo starszy pan byl bardzo zaangazowany w wybory, ale tym razem pracowal dla opozycji i dostalismy nowa koszulke za wysluchanie ile rzadzaca partia nakradla przez 30 lat.

Ze wzgledu na lot kolejnego dnia skupilism sie na glownych szlakach i pod wieczor zaczelismy zjezdzac w dol. Jako, ze Nor polecial do Bangkoku do portugalskiej ambasasy poswiadczyc dyplom architekta to postanowilismy zostac przy budynku obslugi autostrady i nastepnego dnia rano wyruszyc na lotnisko. Nie wiemy co bylo przyczyna – czy bol miesni po wczorajszym badz wspinaniu, czy wyjatkowo miekka trawa na tym terenie ale wstawac nie chcialo sie bardzo. Dopiero kolo 9 ruszylismy tylki, bo to niby tylko 200 km a lot o 2. Ale jak sie potem okazalo na lotnisko oddalone od KL o 50 km wcale nie jest tak latwo sie dostac i bylismy

ledwo ledwo….

zmuszeni do uzycia taksowki, ktora podwiozla nas na dworzec autobusowy, stamtad autobusem, ktory na lotnisku mial byc za 40 minut a byl po okolo godzinie i tym sposobem przyszlismy 5 minut przed zamknieciem odprawy. Ale udalo sie… jak zwykle wiecej szczescia niz rozumu. Pierwszy lot w tej podrozy i wkrotce wschodnia czesc Malezji, czyli wyspa Borneo łelkam tu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s