Malezja cz. 2

Z bardzo czystego i troche drozszego Singapuru wrocilismy ponownie do Malezji i Johor Baru ale juz nie zatrzymywalismy sie na dluzej, tylko wzielismy autobus za miasto, bo uznalismy ze jest to najlepszy sposob wydostnaia sie w naszym kierunku. Tym razem wschodniego wybrzeza.. Autobus za pare zlotych wywiozl nas do kolejnego miasta i tu byl nasz blad bo zamiast wysiasc przed miastem na obwodnicy pojechalismy do centrum. Chwile zajelo zanim sie wydostalismy ponownie na trase, ale udalo sie i zlapalismy pare

w zielonym gaju….

stopow. Mielismy nawet zaproszenie do domu jednego z kierwcow, ale jeszcze nie bylo tak pozno wiec postanowalismy sprobowac kontynuwac jazde. Nawet kierowca pomogl nam zatrzymac samochod i wytlumaczyl gdzie chcemy jechac. 2 kobiety podwiozly nas paredziesiat kilometrow dalej niz powinny i wysadzily nas w Mersing. Miasto malo ciekawe, ale byla plaza wiec zostalismy tam lacznie 3 noce. Pewnie jednym z powodow bylo Roti Canai za 70 groszy, ktorym zajadalismy sie praktycznie 3 razy dziennie. Na noc rozbijalismy namiot na przystani, oswietlonej, z dostepem do pradu, monitorowanej i co pare godzin patrolowanej przez policje. Nawet nas ostatniej nocy pouczono, ze tu

roti tissu zajadajaaa

pasazerowie statkow na pobliskie wyspy moga jedynie przebywac, wiec obiecalismy ze to ostatni raz i tak bylo. Mersing to glowne miesjce transferowe na pobliska wyspe Tioman, podobo piekna i na pewno bardzo droga, wiec ta wycieczke przelozylismy na kiedy indziej. Ruszylismy dalej do Kuantan. Ale cos dziwnego sie stalo, bo na wschodnim wybrzezu autostop dzialal znacznie gorzej naszym zdaniem, ludzie mniej mili i mniej usmiechnieci no i nie wszyscy mowili po angielsku. Jakos udalo sie dotrzec do Kuantan i na nocleg znalezlismy chinska rodzine Metodystow. Zapytalismy o namiot ale, ze chmura burzowa byla na horyzoncie to zaprosili nas do domu i dali prywatny pokoj. Nastepnego dnia skorzystalismy z kolejnej kielbasy wyborczej, tym razem darmowego autobusa na pobliska plaze. Veni, Vidi, Vici, czyli po naszemu pojechalismy, poplywalismy, pozwiedzalismy i wrocilismy tez za darmo. Drugi dzien poszwedalismy sie po miescie i dostlismy wiadomosc od znajomych Niemek Tini i Anji, ktore juz z poludniowych Chin dojezdzaly rowerami do Kuala Lumpur, ze mozemy sie spotkac w najblizszym czasie. No wiec pojechalismy znowu na Zachod na spotkanie. Ale tylko na 1 noc bo z samego rana przeskoczylismy plot przy rezydencji Nora, zeby szybciej dostac sie na autostrade i zlapac stopa na Langkawi, gdzie czekal na nas jego brat a nasz dobry przyjaciez z czasow Erasmusa w Portugali – Amir.

widoki podziwiajaaaa

Podroz szla dobrze, ale i dystans nie byl maly. Na okolo 500 km zeszlo nam caly dzien i dzieki uprzejmosci ostatniego kierowcy, ktory podwiozl nas nadprogramowo nad sama przystan zdarzylismy na ostatni prom. A na miejscu zastala nas ciekawa wyspa, troche cieplejsza niz lad, strefa wolnoclowa i interesujacy host z 5 psami i 20 kotami pod jednym dachem. Pierwszego dnia spedzilismy wieczor razem z Amirem po ponad 2 letniej

Amira spotykajaaaa…

przerwie bylo sporo rzeczy do omowienia. Drugiego dnia troche zwiedzalismy miasto o tej samej co wyspa nazwie i po poludniu pojechalismy sie spotkac z nim ponownie a trzeciego dnia spotkalismy sie po raz ostatni na nie wiadomo jak dlugo, bo on wyruszal dalej do Tajlandii a my mielismy jeszcze chwile zostac. Na zakonczenie pobytu kupilismy sobie butelke Sheridan’s i ze wzgledu na kilkanascie dni wiecej oczekiwania na samolot – postanowilismy tez pojechac ponownie na chwile do Tajlandii. Jeszcze raz sprobowac tego pysznego pikantnego jedzenia i jeszcze raz napic sie kawy z 7eleven.

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s