Chorwacja cz. 1

Kierowca, który wziął nas na Chorwację jechał po syna i wibrofon do Grożnian, jednego z najmnijeszych miast w Europie. Faktycznie miastko bylo malutkie, z jednego konca na drugi mozna bylo dojsc w 7 minut. Ale co było ciekawe, to praktycznie wszyscy mieszkancy żyją tylko z turystow, oddział poczty, oddzialu banku, 2 restauracje i niezliczona liczba galerii z różnymi rodzajami sztuki to wszystko co można znaleźć w wąskich ulicach tego miasteczka.

Potem za zalecenami kierowcy udaliśmy się do Novi Gradu i po zwiedzeniu miasta, plaży, dzwonnicy i posłuchaniu kilku lokalnych grajków udaliśmy się na nocleg.

Następnego dnia postanowiliśmy się dostać do Rowinji i wyjazd z Novi Gradu nie był trudny.  Złapaliśmy dość szybko 2 kierowców i wtedy zaczęły się schody… Czekaliśmy w jednym miejscu około godziny, potem dołączyły do nas 2 niemki jadące do Zagrzebia. My mieliśmy do naszego miasteczka około 35 km, więc postanowiliśmy zmienić miejsce na lokalne drogi. Szliśmy z naszymi plecakami 5 km, tam czekaliśmy 2 godziny na stacji, potem przenieśliśmy się w inne miejsce i kolejne 2 godziny bez rezulatu. Postanowiliśmy jeszcze raz spróbować w tym miejscu sprzed kilku godzin parę kilometrów dalej.  W tym kierunku na szczęście okazało się dużo łatwiej i podwieźli nas sąsiedzi zza Odry. Wysadzili nas i po pół godziny mieliśmy podwózkę – początkowo miało być 5 kilometrów, a okazało się z 20. Stamtąd droga prowadziła już bezpośrednio do naszego celu, więc też szybko znaleźliśmy kogoś, ale dotarliśmy ostatecznie wieczorem i zajęło nam caaaaały dzień przejechanie 35 kilometrów…. uroki autostopu 🙂

Jednak Rowinji było warte tego poświęcenia. Okazało się jednym z najładniejszych miasteczek jakie odwiedziliśmy. Spędziliśmy tam wieczór ale wieczorem trzeba było wyjść kilka kilometrów za miasto, żeby rozbić namiot. Następnego dnia poprawiliśmy niezwiedzone rejony i tegoż dnia wyruszyliśmy dalej – do Puli.

Tu też miasto nie zawiodło swoim urokiem i spędziliśmy łącznie 3 dni. Dwie noce spędziliśmy koło zakonu w namiocie. Potem następnym celem była stolica Chorwacji i pierwszego stopa złapaliśmy praktycznie z centrum i praktycznie od razu. Kierowca okazał się Polakiem, który ma swoją łódkę w tym rejonie i właśnie wracał z wakacji. Jednak podczas drogi byliśmy tak pochłonięci jego ciekawymi opowiadaniami o czasach II Wojny Swiatowej, konwojach zrabowanych przedmiotów na Dolny Śląsk i setką skrytek tych przedmiotów nie odnalezionych jeszcze przez nikogo, że minęliśmy nasz zjazd z autostrady i następnego potem nie było, więc chcąc nie chcąc musieliśmy jechać przez Słowenię. Kierowca wysadził nas w Ljubljanie, dokładnie naprzeciwko stacji gdzie spędziliśmy nasz pierwszy dzień w tym kraju i pierwszą noc w jej okolicach. Dość szybko udało się złapać wolnego kierowcę TIRa, który narzekał na wszystko, od Włochów począwszy przez ciężką pracę kierowcy ciężarówki i na Włochach skończywszy.

Po paru godzinach dorarliśmy do przejścia granicznego, więc zostawił nas zaraz przed przejściem i po przekroczeniu 2 budek granicznych zaczęliśmy znowu łapać i kolejny raz tego dnia średnia wypadła w okolicy 2 minut. Kierowca zabrał nas do miejsca, w którym nasza gospodyni spędzała wieczór z przyjaciółmi przy piwku na trawce. Dołączyliśmy więc do nich z naszymi piwami i następnego dnia mieliśmy powtórkę ale w barze i z większą ilością ludzi. Poznaliśmy Niemkę, która wracała z Erasmusa z Ankary do  domu w Hanowerze. Przez te wszystkie państwa podróżowała sama i również autostopem. Spotkaliśmy też Australijczyka który rzucił pracę w Australii i podróżuje od 11 miesięcy bez przerwy. Został mu jeszcze miesiąc na zwiedzenie Europy…

cdn… 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Chorwacja i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s