Węgry

Wyjazd z Koszyc na granicę zajął chwilę, potem z parą Polaków mieliśmy podjechać kawałek a skończyło się nieprzewidzianym postojem w basenach termalnych tłumnie obleganych przez Polaków w Hajduszoboszlo. Po rozbiciu namiotu poszliśmy ładować akumulatory przed kilkumiesięczną podróżą. Na kilkunastu różnych basenach spędziliśmy 1,5 dnia, po czym wieczorem ruszyliśmy do wcześniej zaplanowanej stolicy. Stanęliśmy przy wjeździe na autostradę i na pierwszego kierowcę musieliśmy czekać około 2 godzin, ale drugi i ostatni znalazł się już po paru minutach i zawiózł nas pod same drzwi baru, gdzie Emese świętowała urodziny koleżanki. Koleżanka dostała od nas mały prezent z Polski, a my z Eme spędziliśmy parę godzin, potem poszliśmy jeszcze na dyskotekę i do domu wróciliśmy koło 5. Następnego dnia zaczęliśmy zwiedzanie ok 12 a lepszego przewodnika nie moglibyśmy sobie wymarzyć. Spędziliśmy kilka godzin na zwiedzaniu tego pięknego miasta (numer 3 na naszej liście top10) a wieczorem po kolacji podjechaliśmy na cytadelę z piękną panoramą na miasto.

spotkanie po latach!Kolejnego dnia Emese musiała wracać do domu, a my chcieliśmy poprawić jeszcze nie odwiedzone rejony miasta i zostać jedną noc dłużej. Na kolejną noc znaleźliśmy hosta z CSa, z którym była bariera językowa, ale (nie)zawodny google translator ułatwił nam sprawę. Następnego dnia odwiózł nas na wylotówkę z Budapesztu i po chwili mieliśmy podwózkę pod sam Balaton. Pogoda dopisywała, więc zostawiliśmy bagaże i poszliśmy popływać.

Pierwsza tygodnica podróży wypadła nad Balatonem, gdzie łącznie spędziliśmy 3 dni. W planach był 4, ale pogoda się zmieniła, więc po szybkim namyśle postanowiliśmy wyjechać na południe w poszukiwaniu słońca. Pierwsze kilka podwózek mieliśmy praktycznie po kilku – kilkunastu minutach. Schody zaczęły się przy kolejnym wjeździe na autostradę. Na tabliczce mieliśmy napisane Ljubjana, ale nikt nie chciał się zatrzymać przez 3 godziny. Dopiero jakiś węgierski kierowca tira się nad nami zlitował i podwiózł nas na Słowenię. Potem na parkingu drugi kierowca tira wziął nas do samej stolicy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wegry i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Węgry

  1. Aśka pisze:

    A gdzie FOTY, ja się zapytuje ? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s