tydzień 11

Rano wyruszyliśmy zobaczyć niezwiedzone dzień wcześniej miasto, plus polecone przez gospodarzy zakątki. Trafiliśmy też przypadkiem na jakiś mały koncert z open barem. Spróbowaliśmy więc lokalnych alkoholi takich jak sok porzeczkowy z białym winem, czerwone wino oraz jakąś nalewkę wiśniową. Tym sposobem lekko zakręceni i w bardzo dobrych nastrojach ruszyliśmy w stronę punku poleconego przez hitchwiki. Po godzinie ‘nie działania” punktu poszliśmy do hipermarketu obok w celu zakupu alkoholu do przełamania złej passy w czekaniu, jak to miało miejsce kilka razy wcześniej… oraz paru produktów na kolacje. Po piwku nadal nie było tak kolorowo a dodatkowo spotkaliśmy 2 Australijczyków podróżujących stopem po Europie. Oni po 4 godzinach zrezygnowali i ruszyli do innego punktu, my postanowiliśmy pozostać mimo wszystko i po 15 minutach mieliśmy podwózkę na bramki. Stamtąd – jak to zwykle na bramkach- po minucie mieliśmy kierowcę do naszego miejsca przeznaczenia w Carcassonne.
Okazało się to trudniejsze niż przypuszczaliśmy, bo na mapie w notebooku pokazywało trochę inną trasę i po chwili błądzenia dotarliśmy wreszcie na miejsce. Tam była już para Niemka i Francuz, którzy poznali się w Tuluzie. Oni jechali w przeciwną stronę i docelowo stopem na Ibizę. Dość późno dodaliśmy na miejsce i już tego dnia nie posiedzieliśmy długo. Ale następnego dnia rano gospodarz podwiózł naszą 4-ke do miasta i życzył miłego zwiedzania. Wspólnie, więc zwiedziliśmy zamek rozmawiając cały czas i potem oni ruszyli w swoją stronę a my w swoją. Była niedziela wiec na mieście nie było zbyt wiele ludzi. Pogoda tez już przypomniała nam o zbliżającej się jesieni, bo mimo, ze słonecznie i w miarę ciepło bardzo wiało i wszędzie dookoła były złotożółte kolory. Do Yvesa przyszliśmy spowrotem koło 15, wiec zaproponował nam wycieczkę na ruiny 4 wierz, które strzegły kiedyś wielkiego zamku. Oficjalny wstęp kosztował ok 5 euro, ale Yves znal nieoficjalną drogę na szczyt. Na górze roztaczał się zajebisty widok a dodatkowo poznaliśmy historie związane z tym miejscem. Potem jeszcze pojechaliśmy w jedno miejsce, z którego widać było cale Carcassonne. Podczas podroży dowiedzieliśmy się o naszym gospodarzu wielu interesujących wiadomości. Okazało się, że jest lekarzem medycyny alternatywnej, a dokładnie „leczy” myślami. W bardzo przystępny sposób wyjaśnił jak to działa i nawet dodał Age do swojej listy z powodu czasami nawiedzających bólów głowy ( tym przypadku faktycznie pomogło, bo częstotliwość bólów znacznie się zmniejszyła). Jest również trenerem jogi, ale takiej opartej na umyśle nie na ciele. Zafascynował nas tym wszystkim i też postanowiliśmy po powrocie do Polski spróbować kursu jogi. Kolacje ugotowaliśmy tym razem my i choć gospodarz nie pije normalnie alkoholu pozwala sobie na wyjątki podczas wizyt CS’ow. Bardzo oryginalny człowiek. Rano pojechał do szkoły, gdzie uczył elektrotechniki a my zostawiliśmy kartkę z podziękowaniami i wyruszyliśmy dalej.
Kolejnym celem była Tuluza. Z dotarciem tam nie było problemów, nawet jeden z kierowców był szefem firmy budującej drogi i mimo, że nie umiał słowa po angielsku zaproponował nam prace za 1250 euro miesięcznie z mieszkaniem. Wymieniliśmy się wiec numerami telefonów i ruszyliśmy do miasta. Centrum okazało się naprawdę zajebiste. Chodziliśmy i praktycznie na każdej uliczce było cos ciekawego do obejrzenia. Wieczorem wróciliśmy do mieszkania a gospodarzem okazał się Bułgar, który studiuje fizjoterapie i teraz musi odbyć 7 miesięczny staż, żeby mógł ze swoim dyplomem pracować we Francji. Po tych 7 miesiącach może być zatrudniony do prywatnego gabinetu ze stawka minimalna 3000 euro. Wieczorem on poszedł na coś w rodzaju wieczoru zapoznawczego dla pierwszego roku fizjoterapii. Polega to na tym, że z funduszu zabawowego całego roku kupują kilka butelek wódki i chodzą od pierwszaka do pierwszaka i upajają go do nieprzytomności. Pierwszak nie może odmówić i dają mu spokój dopiero jak zaśnie/zwymiotuje. My poszliśmy na nocne zwiedzanie miasta i wieczorem nad rzeka wyglądał równie atrakcyjnie jak za dnia. Piękne iluminacje i mnóstwo młodych ludzi nad brzegiem robiły naprawdę fajne wrażenie. Koło północy wróciliśmy do domu, ale Stefanowa jeszcze nie było. Poczekaliśmy na niego żeby posłuchać jak minął wieczór. Okazało się ze „koty” dostali cynka od kogoś i uciekli z domu przed przyjściem starszyzny. Z 7 zaplanowanych na ten dzień studentów zastali tylko 4, ale już im nie darowali i nie zostawili ich „żywych”. Po tamtą trójkę przyjdą następnego dnia na zajęciach, żeby na pewno ich zastać – wyciągną z zajęć i upiją w szkole.

Foix to kolejna miejscowość, której nie planowaliśmy w naszej podróży. Mieliśmy jechać na zachodnie wybrzeże Francji, ale sporo osób doradziło nam Pireneje i właśnie stamtąd odezwał się do nas z zaproszeniem. Gospodarzem okazał się bardzo fajny facet koło 60, emerytowany nauczyciel filozofii i zapalony jazzman. Po kolacji chciał zaserwować whisky, ale pomylił butelki i wyjął… Żołądkową gorzką! Prawdziwa polska wódkę, której nie próbowaliśmy od ok 3 miesięcy a to jeszcze specjalna jej wersja, którą ma od sąsiada. Po wódce i filozoficznych rozważaniach rozeszliśmy się na nocleg, ponieważ rano ambitny plan wspinaczki. Po śniadaniu spakowaliśmy prowiant i ruszyliśmy w drogę. Luis mimo różnicy 40 lat dotrzymywał nam kroku cały czas i mimo, że ranek był dość chłodny i mglisty to w trasie słońce dopisało. Na szczycie zrobiliśmy sobie piknik i po godzinne wróciliśmy na dół. W mieście Luis pojechał na rynek, który był tego dnia i na kolacje mieliśmy mieć kaczkę. 2 Rodzaje – tatara oraz smażoną wg inwencji kucharza. Obie były bardzo dobre i zjedliśmy ze smakiem a potem mieliśmy powtórkę z rozrywki i skończyliśmy tą butelkę żołądkowej przy akompaniamencie pianina, na którym Luis serwował własne i nie tylko kompozycje.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s