tydzień 9

Wyruszyliśmy trochę późno po tych wszystkich obiadach i pożegnaniach, ale początek był w miarę dobry. Potem jednak zrobiło się duuuużo gorzej, bo zostaliśmy na skrzyżowaniu dróg w stronę wybrzeża, ale nikt tam nie jechał lub nie chciał nas zabrać. Po paru godzinach zaczęliśmy już szukać miejsca na namiot. Daliśmy sobie jeszcze 15 min i jeśli się nie uda to rezygnujemy już dzisiaj. Już po 5 min zatrzymał się kierowca, który jechał ok 30 km od naszego celu. Wsiedliśmy więc i jechaliśmy przez piękne łańcuchy górskie południowych Alp. Jednak kierowca był chyba w przeszłości rajdowcem, bo serpentyny pokonywaliśmy z piskiem opon i nawet nie pamiętam, jaka prędkością. Dojechaliśmy już wieczorem do tej miejscowości i teraz już nie było szans kogokolwiek łapać nadal, więc tylko poszedłem do sklepu po wino żeby milej spędzić noc w namiocie. Jednak wychodząc ze sklepu zobaczyliśmy 2 młodych chłopaków, więc podeszłemu i zapytałem czy nie jadą czasem nad wybrzeże. Okazało się, że nie jadą dokładnie tam gdzie my, ale mogą nas podrzucić. Nawet chcieli nas podwieźć bliżej adresu naszego gospodarza, ale nie mieli czasu i wysadzili nas w przybliżonej lokalizacji (wg. kierowcy). Jednak Turek z pierwszej budki z kebabem powiedział, że to nie ta strona Antibes i musimy iść ok 2 km. Ruszyliśmy wiec w tamtym kierunku, ale po 2 skrzyżowaniach nie było sensu iść „w ciemno” więc wstąpiliśmy do hotelu zapytać o drogę. Na miejsce dotarliśmy dość późnym wieczorem, ale hostem był kolejny doktorant i mimo 22 godz. wyszliśmy w krótkich spodenkach i koszulkach na piwo na plaże. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych informacji o Indiach oraz Hindusach, bo stamtąd właśnie pochodził Mandar. Po powrocie do domu doradził nam też jakieś ciekawe filmy z Bolywood. Rano Mandar pojechał na uczelnie a my ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Dowiedzieliśmy się, że w tym mieście jest największy port w Europie dla prywatnych jachtów. Podobno trwa nieoficjalna walka miedzy Rosjanami i szejkami o największy jacht na świecie, i w Antibes 2 miesiące temu był zakotwiczony ten naj. Ale nawet nie musieliśmy widzieć największego, żeby przystań zrobiła na nas wielkie wrażenie. Jachty z łodziami, skuterami i helikopterami na pokładzie robiły baaaaardzo duże wrażenie na wszystkich. Natomiast odnośnie samego Antibes, jak przystało na Lazurowe Wybrzeże, nas nie zawiodło i woda była naprawdę lazurowa, czysta oraz ciepła a dzięki temu, że było po sezonie, nie było tłoczno na plażach. Po całodniowym zwiedzaniu miasta i portu spotkaliśmy się na następnym spotkaniu CS’ów. Jednak praktycznie tylko my byliśmy gośćmi, a reszta hostami. Po wieczorze w barze z najdroższym piwem na naszej wycieczce pojechaliśmy na punkt widokowy, z którego widzieliśmy okoliczne miasta – Nicee, Monako i Kann. Na kolejny dzień zaplanowane było zwiedzanie Nicei i Monako, wiec wyruszyliśmy rano i za 1 euro zdecydowaliśmy się jechać autobusem do Nicei. Tam po poł dnia trochę w mieście a trochę na plaży postanowiliśmy jechać do najbogatszego państwa-miasta. Faktycznie widać to bogactwo na każdym kroku, drogie samochody, co chwile przejeżdżały obok. Wille tez były niczego sobie. Po paru godzinach naładowani pozytywnym myśleniem, że kiedyś też nas będzie stać żeby tu zamieszkać opuściliśmy to miasto i pojechaliśmy bezpośrednio do Antibes. Kolejny poranek spędziliśmy na pakowanie i wycieczkę o Kann. Też skorzystaliśmy z tego autobusu za 1 euro i po kilkudziesięciu minutkach byliśmy na miejscu. Niby słynne miasto z festiwali filmowych jednak nas nie urzekło niczym specjalnym. Najlepszy był deptak przy plaży i 2 metrowe statuetki cukierków w kolorze flag państw z całego świata. Polski niestety nie dojrzeliśmy.

Nasz host, Włoch z pochodzenia, spędził z nami łącznie może 15 minut, ponieważ pierwszego dnia po 5 minutach od naszego przyjazdu musiał wyjść na umówione spotkanie. Drugiego dnia przyjechał do domu późno, praktycznie przed naszym wyjściem. Pożegnaliśmy się więc i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s