tydzień 2

Drugi Tydzień naszej podróży zaczął się również interesująco. Rano do Kima przyjechał zapowiedziany kilka tygodni wcześniej gość z Kolumbii – Marko. Pożegnaliśmy parę francuzów a my we 4 poszliśmy na zakupy do okolicznych Indyjskich, Tureckich i Chińskich sklepów i Kim przyrządził z nich zajebistą indyjską potrawę. Bardzo ostra i aromatyczna, nam smakowała bardzo, jednak Marko miał problemy z przyswojeniem tak pikantnego dania. Po obiedzie pojechaliśmy w miasto zwiedzać i fotografować zabytki. Dowiedzieliśmy się dużo o Kolumbii, Marko jednocześnie, co nieco o Polsce i tak minął dzień. Wieczorem, Kim zabrał nas do imprezowej dzielnicy Berlina, gdzie przy piwku okrywaliśmy różnice i podobieństwa miedzy naszymi trzema krajami. Następnego dnia rano kontynuowaliśmy zwiedzanie niezwiedzonych wcześniej atrybutów Berlina. Po południu wróciliśmy na mały obiad i pożegnaliśmy się z Kimem, po czym wyruszyliśmy w dalszą podróż. Nawet nie spodziewaliśmy się, że będzie to aż tak problemowe. Wydostanie się z dużego miasta jest zawsze trudne, ale 3,5 godziny spędzone na próbach znacznie przekraczało naszą dotychczasową średnią. Na stacji na szczęście był hot spot i odkryłem wtedy stronę hichwiki.org, co okazało się być potem nieodłącznym atrybutem autostopowicza. Zmieniliśmy miejsce na oddalone o ok. 200 m, ale zamiast stacji był to wjazd na autostradę i okazał się strzałem w 10. Po stanięciu tam złapaliśmy stopa po 5 minutach. Niestety nie jechał on do Hanower, który był naszym punktem docelowym tego dnia. Zostaliśmy jednak na stacji benzynowej. Rano naszym kierowcą okazał się interesujący Polak, który wziął nas prawie do Hanower i który opowiadał o historiach z swojego życia, które mogą posłużyć, jako scenariusze do filmów…

W Hanower naszym hostem był Niemiec, który pracował w Polsce przez 5 lat w organizacji pożytku publicznego. W związku z tym lepiej mówił po polsku niż po angielsku. Wieczorem przygotował nam danie z pogranicza kuchni niemieckiej i francuskiej. Ciasto było pizzopodobne, ale zamiast sosu pomidorowego była śmietana z przyprawami i odrobią koncentratu pomidorowego. A jako dodatki służyły jedynie szynka  i cebula. Po kolacji poszliśmy z Sebastianem  na spotkanie CS w Hanowerze, którego był głównym działaczem. Kiedy przyszliśmy na miejsce zamówiliśmy po piwku i poznaliśmy kilku interesujących ludzi, część z nich przeprowadziła się niedawno do Hannover i chcą nawiązać nowe znajomości, a część- tak jak my- jest tu przejazdem podczas podróży po Europie.

Następny dzień spędziliśmy zwiedzając Hanower i wieczorem przy piwku porozmawialiśmy z naszym hostem o Polsce, Niemczech, partnerstwie tych 2 krajów i programach teatralnych, w których bez zdolności aktorskich można za małe pieniądze zwiedzić Niemcy, nauczyć się języka i nie tylko. Następnego dnia Sebastian jechał do pracy, wiec podrzucił nas na stacje benzynowa przed autostrada. Spędziliśmy około godzinę na pytanie ludzi czy nie jada w stronę Holandii i czy nie podrzucą nas na autostradę. Niestety nikt nas nie chciał wziąć lub nie jechał w tamta stronę a polski kierowca poradził, że to jakieś 3 km stad wiec wyruszyliśmy pieszo na tą stacje. Okazało się, że te 3 km to co najmniej 3 razy więcej, wiec chwile nam zeszło żeby się tam dostać. Na początku chcieliśmy spróbować autostradą i po paru minutach mieliśmy pierwszą przygodę z policją na naszej wycieczce. Policjant na motorze zatrzymał się koło nas i kazał wrócić na punkt SOS albo całkiem wyjść z autostrady. Na SOS spędziliśmy chwile, ale nie przyniosło to żadnych efektów.
Więc ruszyliśmy naokoło na stacje docelową i dotarliśmy koło południa. Po małym obiadku zaczęliśmy szukać transportu do Holandii, do Enschede dokładnie, gdzie mieliśmy hostów na noc. Podwózkę zafundował nam również polski kierowca tira, który specjalnie dla nas zmienił nieco swoja trasę. Dotarliśmy tam po południu i nasz host odebrał nas ze stacji kolejowej. W drodze do domu postanowiliśmy przygotować wspólna kolacje, wiec wstąpiliśmy  do centrum na zakupy. Potrawa, którą przyrządził Jan Karol była hiszpańska, ale oprócz trochę większej ilości warzyw nie różniło się od naszego gulaszu. Po kolacji przy piwku zaczęliśmy rozmawiać na życiowe tematy przy akompaniamencie gitary i hiszpańskich piosenek, którymi raczył nas Juan Carlos. Wszystko, co dobre szybko się kończy i trzeba było iść spać, ponieważ gospodarz był jeszcze studentem i rano musiał iść na uczelnie. Opuściliśmy wiec z nim mieszkanie i my ruszyliśmy w swoja stronę a on w swoją. Po krótkim odwiedzeniu regionów, których nie widzieliśmy poprzedniego dnia zaczęliśmy łapać stopa do Zwolle. Tam czekali na nas kolejni hości. Okazali się nimi bardzo fajni, trochę zwariowani Holendrzy. Jednak nie byli typowymi holendrami, którzy mają wszystko ułożone i zaplanowane z kilkudniowym wyprzedzeniem. Byli to ludzie, którzy mają bardzo podobne myślenie do naszego. W przeszłości pojechali na podobna podróż. Sprzedali wszystko, co mieli do sprzedania i wyruszyli na podbój Hiszpanii. Spędzili tam pół roku i wrócili z konieczności. Ale planują tam wrócić, żeby odwiedzić miejsca, których nie zdąrzyli, a potem planują zamieszkać w Azji lub na Bałkanach w małym domku z ogródkiem i żyć z wyhodowanych własnych owoców i warzyw. Na kolacje Bert przygotował najlepsze spaghetti, jakie jadłem. Było wegetariańskie – z tofu i pomidorów i papryki z własnego ogródka. Opowiedzieli jak mieszkali w squacie, opuszczonym mieszkaniu lub domu w którym bez zgody właściciela mieszkają, ale bardzo często dbają o nie i płacą rachunki. Prowadzili tam „free shop”, czyli ludzie przynosili wszystko co nie było im już potrzebne, a oni rozdawali to potrzebującym. Z doświadczenia opowiadali, że można było spotkać tam praktycznie wszystko – od kanapy, po wysokiej jakości sprzęt HI-Fi czy kolekcje płyt winylowych sprzed kilkudziesięciu lat. Wieczór minął bardzo szybko i trzeba było iść spać.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s